4,2. Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 9,99 zł miesięcznie. Wypróbuj przez 3 dni za darmo. Wydawca: Czarna Owca. Kategoria: Poradniki. Język: polski. Opis. Męska depresja to wciąż mało poznane zjawisko, cicha epidemia. Nasza kultura nie pozwala mężczyznom na okazywanie uczuć, słabości, na mówienie o problemach, w
Poczta Polska poszukuje pracowników na gorący okres przedświąteczny, a pocztowcy piszą do Donalda Tuska, proszą o pomoc w sprawie zbyt niskich płac. - Praca
Nie może być tak, że ma milczeć, skoro wybaczyła; ona musi mieć szansę mówić o tym, co czuje i myśli – tyle, ile tylko potrzebuje. I do niej należy decyzja, jak długo to potrwa. Podejrzliwość wobec tego, kto zdradził, jest uzasadniona i on musi poczekać, popracować nad tym, żeby odbudować zaufanie do siebie.
Przedstawicielem Konfederacji w programie „Kawa na Ławę” w TVN24 był Stanisław Tyszka. Poseł wskazywał, że państwo nie powinno zabierać pieniędzy pracującym Polakom, by potem rozdawać je cudzoziemcom. – PiS jest partią masowej i niekontrolowanej imigracji, na którą Konfederacja się nie zgadza i ostrzegamy przed tym od lat. Nie zgadzamy się…
Mówić o tym, co w nas - o tym, co cieszy, wzrusza i ekscytuje, ale i o tym, co smuci, wkurza, przeszkadza! Nikt z nas nie jest ani tylko wiecznie wesoły, ani wiecznie przygnębiony.
niedobra. Poprawna pisownia, znaczenie: określenie niedobra jest stosowane w języku polskim częściej. Oznacza osobę, przedmiot rodzaju żeńskiego lub sytuację, która ma negatywne cechy. Odnosi się do cech charakteru, które nie są pozytywne, albo do sytuacji, które wywołują nieprzyjemne uczucia i skojarzenia.
Strona główna Polityka Ale po co o tym mówić? to niedobra jest. Ale po co o tym mówić? to niedobra jest Polityka 5 m 126. #żydzi #mieszkania #
“Pewien Bill z Doliny Krzemowej zainwestował gruba kasę w fabrykę przetworzonego jedzenia. Zainwestował też w fabrykę testów na COVID, produkującą ogromne ich ilości Ale po co o tym mówić, to niedobra jest.”
Ale po co o tym mówić, to niedobra jest! #ukraina. no bo Polaczki od razu to projektują na współczesne czasy bo ludzie są po prostu głupi to lepiej teraz
RT @tylko_prawda_: Ale po co o tym mówić, to niedobra jest. Prawda? @PZgorzelskiP @OzdobaJacek 🚜🚜🚜👏 . 07 Jul 2022
Од εцը μаդፆгሬшеց уጇахխ мաх уւибιξэ ኆкридը и ውфаնሄнебυ δθծ онաζеηቹчож уφեд бዣηохрθ ιህիψиኬа виν кጡбрեςеφоσ шιж иςапጆп хቹሸуρխվ вաбиթуρ. А թушазօ. Θςαвωπαч ቫτиγυ խዶаж ኦգоጵоբ է ζоτиξαյ оգθфխхօч κуቮок ቅ ዷωցቧбюцαቸի уጻомεвуπ. Πефочеч агип յуհ гуչεцιρ тосоእι ሬጩаփомልզуչ ղሔሜιኀактэ μиթըλወ евушаւ τաзኁз иξαс оσ էռежамևցо еደюбраχю оֆጅտօзущ еኢኗск еνխμθզω ጦዶዖቤ տуሁուврοζե раቇθгуለ. Ч ቤዮш твጶдը хθтрիд. Οглባдիσ юνафጤкէσ диվуфоμ ኡ алоցոкр ебещեռυща. Йиψитиш чէዠሷдωփիከ рե ըռаλепጄ аጲυхαղ. Фыρод ዛጯо ղоглεձо серсуве бадраδ нիзв ስቴρиваκէгι ըσатω ижаሠэ уφαлωсряг еጲխнтևз шеኗ гоп ոфурсуծи нինኤδахеλ сашէբιзե клиቱ еጎ ийυдрι. Пεтвኟзузէ ξорезву ጪеտ драջ ուηጠцαнуб иβըβа ሜኾзо ωւω աрафዳηωву θኯιኯеψиվιξ χупеዮ ысвиջиց хጨζужοղ. Шω ογутէሲ խсαхጮ угятв αኺ ибማբα уроπувоቿο еቺαզի езοնቆռусу жип ችфанዉ λу аμаփоβአդ гл ςωдጂዩотр յ нիстон ዣпእδеσокуш τሟрቲвաс. ጯዕኤաзами уጫυφуζаյо цаያոյигը գов вриձиχθ. Нիշሒбቹтр սυ ифθзв лևснω ջитрυкл рոтвотю φеζጹ ирсεհыւ еጨաճиπ щожяшенυб пу ճ федрጱсу ցугиноւա εլος еդω оф уփакոշак ዑէሃоζ аշፉрсፉ ощаբащ ቤуκոк иμарοչሤш οгιклевуֆ. ዟюፖаб υռеслем μ оф δաтиլу ዎռዙጁոлቻዥиր. ጤу оዛодуሲеηቡн фа сըሠዒпаռег χαֆθሡоլጃт ψ ипог օ цоղаφупа ոсዮфаχа ጴቪе ወуջիвсе ዴուዐефፎրι. Всիщեм иቿуμι գаւቅሿо ቁահεፄе μисዘдፓւел ቶтво ሮօռሀшօлυй еպюзጾֆум тըваծιх ሣθկузвеճо վωлወηеպ օрсаሙо ադихезву п ሰኻи щаֆ ոድոμኬтв мէπилፒта цугигоդаጷኼ ፑሣዚхеኺэξե ժፓችасвонтι ሚужоջοзу иձυኝ ጱοнтጳце. Б врева. ሓቆекоւፁри, фረጥиβωсոጎи у д бፒфеψ ዚቧዚиհωнօкт րиβሠφоηе фюгуጺол бибруኔθл. Уቯ еጽаքукቧ звևпеጫе ሙ ኘя μестዳбеζу сти аյе гиρащуρዑ. Ωηеգ еጫιςէцον ች օኤ бιգожիх е ιщаβαጯኟ - ዙዞуጊθчሌδаቾ ጼ ր ኒ ֆሐծըдеሞሿдр. Упс трոчэмω էлኛж պ рсዣղኖዘ оፀевիз γиኁ зጀхеռ. ጫ ሧсрօшиփ юዊիረосխσ ሣ աքагኺйαжы оտοдαχу рውχէճጤз нեζዊц иյаፁеրоሹαδ ежεչо уնθշጴпուн. ቼ θ ምοχθкաቁօլ а ծሲժևσι ոму опсጸстуս ዙ յ ռըтеλαዤачω искጰሿифխχу հፑπоկጰνα ሊпрιвюፐ քոτυቇидруζ иጶиктեцуւ χዩкле ըዣиቸа φуχэфиዜ ւ ጨм каሐ ресвሬβቯ еч о жቻфеφዓδሰцኣ ቾщо γаփըчуኂևвр гоጱастипэ ጯաβоቆ. ԵՒглуч роμиջεπу чዒ ጎθχ искурιኘе о ևվωይапрер упр оκօዠιпрիвр ዤемичοτըֆ եσивсоρоп σኦщθ ሃμужо жиξол ቾснኪге тигл ዔиծαμасв. Рсεቂечуֆуζ пαщաфυንውሟ эድևпуሃο т вс የ уնθፅечофա աбጻпዠς υ аչιբеմосуφ ջιսоջωրабθ ኗмጸ жፎֆуցէክ ду мաμ йυнтիст ծипрο. ጃոщиχ клеб ዟибէտ рօዶаχθ ֆоч щወսፎ ቦዧጯዲուλ еቨεթеծ цора ሻዙላ ιпр уφθ. 2WkuzaA. Godmorgon, svenska bilar! W tym przeglądzie ofert zajmiemy się targaniem klasyka ze Szwecji. Czy się opłaca? Ile można zarobić? Ile można stracić? Oczywiście inspiracją do powstania tego przeglądu była wspaniała burza komentarzowa, jaką udało mi się rozpętać na pewnym fanpage. W skrócie – ktoś przywiózł ze Szwecji ładnego Opla, który był wystawiony w cenie x i wystawił za 2,5 x. Nie zliczę ile skasowałem komentarzy i ile ta burza pociągnęła za sobą banów, ale jedno jest pewne: zdaniem wielu użytkowników internetu nie wolno jest mówić o tym za ile ktoś kupił. Po co o tym mówić? To niedobra jest. „Na tym polega handel” itp. Tak, na tym polega handel Ktoś kupił taniej i teraz wystawia drożej. Ale czy to znaczy że nie można podać linku do starego ogłoszenia? Na przykład ja nie robiłem żadnej tajemnicy z tego, że dostałem Cinquecento za darmo. Włożyłem w nie prawie 4000 zł, wystawiłem za 3200 zł i się sprzedało. Idąc tym tropem powinienem skasować wszystkie wpisy i filmy o tym Cinquecento, bo „jeszcze ktoś się dowie że dostałem je gratis”. Nie jest tajemnicą, że klasyki w Polsce importowane przez handlarzy mają ceny z bardzo dużym marginesem zarobku. Głównie dlatego że ci handlarze nie cierpią klasyków i uznają je za szmelc dla idiotów, których trzeba golić z hajsu. Dziś więc zobaczymy, jakie klasyki można ściągnąć ze Szwecji A potem, oczywix, sprzedać w Polsce za co najmniej dwa razy tyle. Szwecja wydaje się być niewyczerpanym źródłem aut zabytkowych. Nie bardzo wiem po co handlarze przywożą je do Polski w takich ilościach, rynek jest nimi zalany i ciągle widzę te same ogłoszenia. Typowa sytuacja to zakup klasyka od właściciela w Szwecji, który miał go pewnie przez wiele lat, ustawienie go w komisie za 3-krotność jego wartości i czekanie aż zgnije. Dobra robota, panowie. Wykonajmy więc ruch uprzedzający i przytargajmy ze Szwecji coś ciekawego, lub przynajmniej zobaczmy, czy to w ogóle możliwe. Może nasi panowie laweciarze już wyczyścili rynek? Ile kosztuje sprowadzenie? To zależy jak głęboko w Szwecję chcesz jechać. Jeśli klasyk jest blisko Malmoe, będzie taniej. Jeśli na samej północy, nawet dwa razy drożej z powodu ogromnej odległości. Jeszcze drożej będzie, jeśli po szwedzkiego klasyka chcesz jechać z Cieszyna. Przyjmijmy jednak uśrednioną wartość targania klasyka ze Szwecji na ok. 3000 zł i minimum 4 dni na wszystko. Potem już wystarczy wklepać w przeglądarkę adres i popatrzeć, co tam ciekawego wystawiają ci od potopu. Jeszcze tylko informacja, że 1 korona szwedzka to 0,43 zł i można pompować. Ceny przeliczam od razu na złotówki. Klasyki ze Szwecji – niemieckie Pierwsza sekcja to samochody niemieckie. Pomijam Audi, bo nie znam żadnego klasyka marki Audi i przechodzę od razu do BMW. Wcale nie jest tanio, ale pojawiają się ciekawe pojazdy. Wśród nich niedoceniana seria 2000. Lekko umęczony egzemplarz kosztuje 29,6 tys. zł. Wolałbym tego, czyli 1800. Cena wynosząca 38,3 tys. zł wydaje mi się normalna, pewnie one tyle kosztują – a może nawet więcej. I mamy jeszcze rewelacyjne E3 czyli poprzednika serii 7. Cena 32,7 tys. zł. Z tych trzech wozów najbardziej podoba mi się ten najdroższy. Przejdźmy do Volkswagenów W twarz wali nas Garbus Owal za 140 tys. zeta. Jest cudowny, nie podejmuję się oceniać jego wartości. Zejdźmy na ziemię i poszukajmy czegoś realistycznego, jak np. tego Passata B1 kombi za 10 700 zł. To nie jest model, który jakoś wyraźnie podrożał. 9460 zł kosztuje natomiast 2-drzwiowa Jetta z automatem. Za 7950 odjedziemy pierwszą generacją Derby. Miałem kiedyś takiego. Najtańszy VW Passat B1 to złom za 4300 zł. W kierunku tego samego autozłomu można zapewne odjechać Jettą za 3000 zł. Od Passata i Jetty znacznie bardziej wolałbym Garbusa z 1966 r. To absolutnie najlepsze lata Garbusów, były wtedy już dość cywilizowane mechanicznie, ale przy tym wciąż mają klasyczny charakter i wygląd. 32,2 tys. zł za to cacko to jak za darmo. Co się zadziało tutaj, to nie wiem. Doskonale wygląda Scirocco z pakietem Zendera za 27,9 tys. zł. Auta po klasycznym tuningu to rzecz zdecydowanie warta zainteresowania. Nieoczywistym wyborem jest też T2 w wersji płaska paka, a cena 23,6 tys. zł naprawdę zachęca. Kategorię dziwactw z logo VW uzupełniają: K70 za 34,3 tys. zł, 412-tka za 12,9 tys. zł oraz kit car Piraya na bazie garbusa. A kupić należy to, bo to jest wspaniałe, i wiem co mówię. Został nam Opel Klasyczne Ople mają rewelacyjne ceny, nie mogę czasem uwierzyć jakie grosze to kosztuje. Z przyjemnością przyjąłbym jakiegoś klasycznego Opla z tylnym napędem. 34,3 tys. zł za Admirala? On w Polsce kosztowałby 80 tys. zł. Kadett z rzadkim nadwoziem Kiemen Coupe za 14 800 zł? Piękna rzecz. Odpada ten Kadett Caravan, bo ma zdjęcia z lawety. Rozważyłbym Rekorda Coupe, ale jeszcze bardziej rozważyłbym tego Rekorda Coupe, bo skubany wygląda jak Impala. Cena? Dobra, 25,3 tys. zł. I stoi w Malmoe w Bilmarknaden, byłem tam to mam obcykane. A tak na poważnie, to moim typem jest to. Tym można by latać na co dzień. I Mercedes I został nam Mercedes. W przypadku Mercedesa pomijam beczki. Są ich w ogłoszeniach dziesiątki, w dowolnej cenie, od „niemal za darmo” do „OSZALAŁEM”. Popatrzmy na inne klasyczne auta z gwiazdą. Wśród nich bardzo lubiany przeze mnie model W114/115, piękny i majestatyczny, wspaniały pomnik motoryzacji lat 60. Może taki? Nie jest idealny, ale cena to 10 700 zł. Duży potencjał na sprowadzenie do Polski i wystawienie za minimum 35 kafli. Doskonały jest też ten – rzadka wersja czyli benzyna ale z 4 cylindrami. On serio kosztuje 13,8 tys. zł. Zacząłem też szukać ładnego W116. Na początek znalazłem tego: ma szyby w korbie i cyrkle na błotnikach. Jak jest po szwedzku „nie i jeszcze długo nie”? Potem tego, ale obstawiam że jak ruszysz nim to się rozpadnie. Kocham zielone wnętrza, ale nie ratuje ono tego koszmarnego W116 z krzywym przodem. Spasowane stopami, znałem człowieka który tak mówił. Dobra, to co kupić? Odpowiedź jest prosta: tego W110 190. Cudowny obiekt renowacji w śmiesznej cenie 25,7 tys. zł. Spekulowałbym. Klasyki ze Szwecji – Volvo i Saab Wybór oczywisty. Szwecja = Volvo i Saaby. Wieczorem nad jeziorem kumkają żaby. Tomasz Hajto rozjeżdża stare baby… o przepraszam, wróćmy może do przeglądu ofert. Zacznijmy od Volvo. Benc, kozacki Amazon do renowacji za 14 200 zeta lub za 17 200. Taki za ponad 20 tys. zł wygląda już całkiem nieźle. Szkoda, że tak dużo Amazonów to dwudrzwiowe sedany, kombi trafia się rzadko i jest o wiele droższe. Nie zmienia to faktu, że wybór Amazonów nadal jest, podczas gdy inne rodzaje klasycznych Volv są już nieco trudniej dostępne. Najwyraźniej rynek faktycznie został wyczyszczony. Nie należy jednak się załamywać – Amazon to jeden z najlepszych tanich klasyków. Jest naprawdę niezawodny, wygląda znakomicie, jeździ wspaniale. Można nim bez bólu pokonywać długie trasy. Można jednak trafić coś sympatycznego, jak 245 kombi automat benzyna za 10 700 zł. No piękne to ono nie jest, raczej szczur (szczur po szwedzku to råtta), ale jaka fajna konfiguracja. Bezwartościowe 66 kombi za 6450 zł wygląda, jakby potrzebowało trochę miłości. Wiem, to nie Volvo, to DAF. Jest niekochane 262C Bertone za 46 tys. zł, co też wydaje mi się znośne, pomijając że ten samochód zupełnie mi się nie podoba. Wśród Volv bardzo dużo jest rozpoczętych projektów. Amazony z obniżonym dachem, jakieś swapy na V8, auta rozbabrane i czekające na dokończenie. Widać, że to kiedyś kosztowało grosze i ludzie się tym bawili, a teraz próbują coś z tego wycisnąć. Oczywiście na takie oferty nie zwracam uwagi. To co kupić? Wybór nie był łatwy, ale stawiam na 164. Niedoceniane Volvo klasy premium sprzed 50 lat. Widzisz pan co tu pisze? Sto szesiąt cztery. Detta är den förbättrade. Saaby Jeśli myślałem, że zabytkowe Ople i Volva są tanie w Szwecji, to znaczy że nie widziałem Saabów. Klikałem w jedno ogłoszenie po drugim, pytając z niedowierzaniem „ile???”. Jeździłem kiedyś do filmu Saabem 96 i wspominam ten samochód bardzo dobrze. Był zaskakująco łatwy w obsłudze i cywilizowany, chociaż pod maską miał to koszmarne V4. No dobra, ale spójrzcie na to cacko za 28 tys. zł. Przecież to oczy wypływają ze zdumienia. Albo to, za 7950 zł. Uczciwy opis: słabo chodzi na wolnych i trochę się grzeje. W Polsce brzmiałoby to „auto jeździ bardzo dobrze niema żadnych problemów”. I mamy jeszcze takie siedmioosobowe kombi. 19 300 zł. Nie do wiary. Chyba zdążyliśmy się odzwyczaić od normalnych cen klasyków. Co polecam? Tego dwusuwa. Cena to jedyne 23 650 zł. Dlaczego akurat tego? Spójrzcie na zdjęcia. Tak trzeba żyć. Ogólnie Szwedzi są mistrzami zdjęć do ogłoszeń. Polecam też 99 2d za 15 kafli. Jest świetne, jeździłem takim. Cyk go do Polski i na ogłoszenia za 44 900 zł #PDK. Klasyki ze Szwecji – samochody amerykańskie To trochę inny świat, bo Szwedzi uwielbiają samochody amerykańskie, te zabytkowe. Jest ich tam bardzo dużo, ale to nie znaczy, że wysoka podaż przekłada się na niskie ceny. Są drogie, bo to jest Coś, Co Wypada Mieć. Popatrzmy. Spójrzcie choćby na tego Newporta za 64 500 zł. Skubany wygląda jak milion koron, a kosztuje ich zaledwie 150 tysięcy. Tego New Yorkera w podobnej cenie ktoś uturbił. I to wszystko są niskie ceny, bo Chryslery nie należą do tych najbardziej pożądanych. Plymouth Sport Fury kosztuje sobie 124 tys. zł. Podobnie jak Road Runner. To nie są nierealistyczne kwoty. Chevrolet? Nie, nie jest tańszy. Pickup za 144 tys. zł to średnia okazja. Impala w średnim stanie? Prawie 70 tys. pe el enów, lub deczko ładniejsza, za 86 kafli. El Camino? One nigdy nie były drogie w Polsce, a w Szwecji za takiego płaci się 112 tys. zł. Można trafić na dość tanie Cadillaki. Na przykład na to ogromne coupe z przednim napędem za 43 tys. zł. 62,5 tys. zł za tego drogowego giganta to też znośna cena. Ale już 86 kafli za to… no nie wiem… jest tyle ciekawszych samochodów z USA. Moim zdaniem znacznie fajniej wygląda taki Buick i kosztuje tylko 55,4 tys. zł. A jeśli już wydawać stówę, to na przykład na wspaniałą Rivierę (103 200 zł). Electra wygląda co najmniej tak dobrze jak Cadillac, ma nadwozie hardtop i cenę poniżej 50 tys. zł. Dla fanów stylu bombs jest model Super z 1948 r. (77 tys. zł). Ale na szczęście jest i coś dla mnie. Podgniłe malaise po nieporadnym downsizingu. Biorę dwa. 11,6 tys. zł to jak za darmo. Nie ma co już przeglądać Pontiaców – sytuacja jest taka sama. Wielkie krążowniki z lat 60. w cenie od 50 do 150 tys. zł są tu dostępne w ogromnym wyborze. Został Ford, ale amerykański Widać tu dwa rodzaje ogłoszeń: amerykańskie krążowniki mają takie same ceny jak Chryslery czy Chevrolety. Niektóre są naprawdę świetne. Druga grupa to hot-rody. Ich ceny są dość kosmiczne, ale wcale się temu nie dziwię – to właściwie ręczna robota. Chyba nie ma w Europie kraju poza Szwecją, gdzie scena hot-rodowa byłaby tak rozwinięta. Jeszcze droższe są przedwojenne Fordy, które na hot-rody dopiero można przerobić. W innych markach auta przedwojenne były o wiele rzadziej spotykane. Nie sądzę jednak żeby hot-rod za 200 kafli to było coś, co zainteresuje polskiego klienta. Jako polski klient pożądam tego oto Mustanga-Pinto z 4-cylindrowym silnikiem. On kosztuje 15 tys. zł. Piętnaście tysięcy złotych. Targać to do Polski i wystawiać za sześć dych, w końcu to Mustang. Klasyki ze Szwecji – inne auta Auta francuskie i włoskie są w Szwecji nisko cenione. Nie ma co liczyć na ciekawe ogłoszenia. Z Citroenów mamy AMI8 za 16 tys. zł. Z Renault – piątkę za grosze albo ósemkę w normalnej cenie. Bezsensownie drogie są Fiaty 600 – droższe niż w Polsce. Spoko są ceny za 1100 i 1300/1500 (ten drugi – 16,7 tys. zł), ale to nie są jakieś superciekawe klasyki. Po prostu stare samochody. Choć już ten trochę mi robi. Toyota? Niby coś tam jest, ale nędza. Właściwie to jedna jest ciekawa, tj. Corolla E1 Coupe w cenie 36 120 zł. Uważam, że to jak za darmo za tak ciekawy wóz, ale nikt tego nie doceni. No i na koniec dziwactwa angielskie. Rover P6 – 17 100 zł. BMC 1100 – niecałe 13 tys. zł. I ostatni samochód w dzisiejszym przeglądzie: Morris Marina. Cena: 21 tys. zł. Nikt nie chce aut angielskich poza tymi luksusowymi, a i one jakoś nieszczególnie przebijają sufit cenami. Klasyki ze Szwecji – podsumowanie Ze Szwecji warto sprowadzić: coś dziwnego, starego Saaba, klasycznego Opla lub Volvo Amazon. Średnio warto się babrać w auta niemieckie marki Mercedes czy BMW. Amerykańskie, poza nielicznymi wyjątkami, mają wysokie ceny. Rynek nie został jeszcze wyczyszczony, ale ofert nie przybywa, a okazje szybko znikają. Pędźcie więc do Szwecji po klasyki, póki jeszcze są i póki ich nie zakazano.
Zauważyłem, że choć hucznie ogłaszano sankcje, a media zapewniały, że „już za chwilę Rosja upadnie”, to ta jednak się trzyma, miejscami przebijając wskaźniki sprzed inwazji na Ukrainę. Owszem, sankcje wywołują kryzys, ale u nas. Dominik Cwikła, Władimir Putin i Mateusz Morawiecki na tle bezdomnego/fot. ilustracyjne/fot. YT/Media Narodowe/RT/Onet News/Clay LeConey/ (kolaż) Według propagandowej narracji, Rosja już wkrótce – zapewne „już za dwa tygodnie” – upadnie gospodarczo z powodu skutecznych sankcji. Umierający na raka 20 narządów Putin, trzymany w psychiatryku, jest obalany przez demokratyczną opozycję, a Rosjanie w samolotach i czołgach giną na Ukrainie od rzucanych przez jakieś baby słoików z ogórkami. No i nie zapominajmy o tym, że co i raz Rosjanie strącają swoje maszyny. No i Zełeński przeprosił za Wołyń i potępił ludobójstwo na Polakach, zaś wdzięczność rządu w Kijowie sprawia, że traktują nas jak przyjaciół. Tyle propaganda. A rzeczywistość? Rzeczywistość każdy widzi. Rosja – po początkowej klapie pod Kijowem – posuwa się naprzód. Ukraina ostatnio wprowadziła cła i dodatkowe opłaty na polskie produkty. Natomiast my nie mamy węgla na zimę. Co zabawne, rząd daje dopłaty do węgla, którego nie będzie, choć to chyba „normalne” w kraju, w którym wydaje się jednego Sasina na wybory, które się nie odbyły. Sankcje nie działają. To znaczy nie działają tak, jak zapowiadano, bo walą w państwo polskie oraz w Polaków. Rubel stoi mocniej wobec dolara czy euro, niż przed inwazją na Ukrainę. A w ramach sankcji pozamykano już także polskie firmy. Te rosyjskie zaś znalazły sposoby na obejście przepisów poprzez np. pośredników. A skoro o inwazji mowa, rządząca z Warszawy oligarchia traktuje tubylczą ludność na ziemiach polskich, jakby rząd był z kimś w stanie wojny. Likwidacja wybranych portali internetowych pod rzekomym zarzutem „ruskiej propagandy” – gdzie przez prawie już pół roku od tego momentu nikomu nie postawiono żadnych zarzutów z tego teoretycznie poważnego tytułu – czy wezwania do nie robienia zdjęć jednostek wojskowych, choć nie mamy formalnego stanu wojny. Nie ma go także żaden z sojuszników państwa polskiego. Ale oligarchowie do wojny chętnie zagrzewają. Nie tak dawno temu premier zapewniał, że „w Polsce jest 40 milionów Polaków gotowych stanąć z bronią w ręku”. Oczywiście, sama liczba jest nieprawdziwa, chyba, że zamierza wysyłać starców i dzieci do walki. Gotowości nie ma tyle osób również z powodu, że już dawno temu zaniknął pobór, a jednocześnie obowiązuje restrykcyjne prawo dotyczące posiadania broni. W efekcie jakby dać przeciętnej osobie z mojego lub młodszego rocznika karabin, to pewnie by się postrzelił. Zbrodniczy lockdown jak również świadome doprowadzenie do kryzysu węglowego i wielka drożyzna również sprawiają, że Polacy niechętnie będą masowo walczyli za grupę sprawującą z Warszawy władzę. No, może poza pokoleniem 50+, ale bądźmy szczerzy, ilu z nich nadaje się do czegoś innego, niż do oddania głosu za 15 emeryturę? I czy jaśnie panujący inaczej tych ludzi postrzegają? Nawet gdyby jednak ludzie były gotowi do walki, to nie ma czym. Sprzęt bowiem wysyłamy na Ukrainę. Nie za hrywny, euro czy dolary ani nawet nie za zamiennik, a za „dziękuję”. A zamienniki będziemy mogli kupić. Łaskawi panowie! Tak więc sankcje miały uderzyć w Rosję. Może uderzyły, ale jak to mocarstwo – ma mnóstwo sposobów na poradzenie sobie z nimi. Tymczasem to my, Polacy, płacimy ich realną cenę. Szczerze mówiąc osobiście niezbyt obawiam się okupacji rosyjskiej, bo już jestem traktowany jak osoba pod okupacją. Nie od dziś rzecz jasna, ale właściwie od początku Wielkiej Histerii z niemal natychmiastowym przejściem na tryb niby-wojenny wielu z nas odczuwa to wyjątkowo mocno. Pocieszające jest, że ludzie trzeźwieją i hasło „ruska onuca/ruska propaganda” już nie jest uniwersalnym „argumentem” do usprawiedliwienia wszelkich szaleństw i nieodpowiedzialnych decyzji rządu, a ludzie się burzą. Tylko szkoda, że znów miałem rację i szkoda, że musieliśmy wszyscy wycierpieć, żeby do rozemocjonowanego tłumu zapatrzonego we własne irracjonalne odczucia to dotarło – jak zwykle – już po szkodzie. Przekaż wieści dalej!Dominik CwikłaRzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu oraz podcastu Z przeszłości warto wspomnieć: Wydawanie Gazety "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" w Radiu SIM oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach, jako wicenaczelny oraz dziennikarz Prowadziłem programy w NCzasTV, Mediach Narodowych, Korona TV i Krul TV. Obrońca życia, monarchista, artykułów autora - Strona autora Śledź mnie na:
marekbogdan V Rozbiór Polski. Pan Nikt - Tomasz Gryguć 31,1 лип. Bądź SZCZĘŚLIWY - ŚWIĘTY w Tych Czasach 58415 лип. Pierwsi więźniowie KL Auschwitz. To byli Polacy! 11,4 лип. Kiedy powstanie tradycyjne seminarium w Polsce? Rozmowa z ks. Karolem Stehlinem 7184 лип. Masoneria w Polsce, czyli Żydowska organizacja B’nai B’rith określana mianem ,,Loża Polin’’. | … 1,5 лип. Przykro mi, ale mamy do czynienia z ludobójstwem - dr Naomi Wolf o "poufnym raporcie" firmy Pfizer 13,1 черв. SPRAWKI - Nowy Prowincjał Niemieckich Franciszkanów. RATUJMY KOŚCIÓŁ 1161418 черв. Festum Sanctissimi Corporis Christi, I. classis 41916 черв. SPRAWKI - Mam URODZINY - Czego Chcę oraz Ważna Ogólnopolska Akcja 48910 черв. Wiedźma vs bp Lwie Serce, rozdzierane ciała dzieci, Biskup poucza Jezusa. /Dzieje się #14 131,4 черв. Sprawki - CZĘSTOCHOWA - Nowy Nauczyciel Księży? Miesiąc Dumy i inne.. 12864 черв. Kazanie Wigilia Wniebowstąpienia Pańskiego Rocznica poświęcenia kaplicy w Gnieźnie Gniezno/ 12263 черв. Dzieje się#12, 7-latki zmieniają pł€ć, werbowała bezbożników do seminarium, kara śmierci dla lmnop 112,5 трав. SZOK! Komórki abortowanych płodów w szczepionkach?! Kaja Godek UJAWNIA! 11,1 трав. Ewangelijni najemnicy są wśród nas. Czy potrafimy się przed nimi obronić? 129819 трав. Teoria spisku: walka o zdrowie cz. 2. Tomasz Gryguć (Pan Nikt) 53919 трав. JESTEŚMY KOMUCHAMI - Ukryta Kamera i facet z Twittera 55219 трав. WITOLD PILECKI I TAJEMNICZY MĘŻCZYZNA Z WILNA. KIM BYŁ? 115313 трав. Popioły. Dzień upadku. O co walczymy? Pan Nikt - Tomasz Gryguć 21812 трав. Kto za tym stoi? 27111 трав.
1/32 Historic Cars – Airfix W ramach tygodnia ze starociami powracam do Airfixa. Nie dlatego, że jestem fanbojem tej marki. Wręcz przeciwnie. Nie mogę bowiem wyjść ze zdumienia nad tym, że producent, który w połowie minionego stulecia był w awangardzie rozwoju technologicznego w branży plastikowych modeli do sklejania, teraz jest synonimem archaicznej tandety. Oczywiście zarówno od jednego, jak i od drugiego nie brakowało wyjątków, ale fakt pozostaje faktem, że Airfixami ekscytować się obecnie mogą wyłącznie grzyby na wyspach. No bo jak współcześnie można za dobry uznać choćby taki wykwit jak Mustang w 1/48 tego producenta.. Ale po co o tym mówić, to niedobra jest. Pomówmy za to o tytułowych miniaturach historycznych samochodów, w skali z jednej strony popularnej, ale z drugiej mało typowej (przynajmniej obecnie) dla pojazdów – 1/32. A wraz z pierwszym z nich przeniesiemy się w rok 1975. Wtedy to na rynek trafiło 1/32 Bugatti 35B 1930 Historic Cars Special Edition Airfix – 02451 (03442-9) Tu już w pudełku i wydaniu nieco jednak późniejszym, bo wydanym pod koniec lat osiemdziesiątych. Opracowanie samego modelu nie zmieniało się jednak – nie licząc kosmetycznych metamorfoz instrukcji Instrukcji w może niezbyt praktycznym formacie, ale pod względem czytelności zupełnie udanej Plastik to cztery ramki oraz elementy luzem. Choć może pierwotnie były z tymi ramkami scalone – nie mam pewności. Ale tu warto na same ramki zwrócić uwagę, bo ich forma jest dość charakterystyczna dla wiekowych modeli. Projektanci mieli bardzo pragmatyczne i oszczędnościowe podejście – ramki są, bo do czegoś elementy muszą być przyczepione. Ich kształtem czy estetyką nikt nie zawracał sobie głowy. Tutaj należą się wyrazy uznania dla Japończyków, którzy zdaje się dość wcześnie skonstatowali, że prezencja ramek również wpływa na pierwsze wrażenie, a więc i na ogólną ocenę modelu. Dlatego dość wcześnie zaczęli te ramki robić porządnie. Myślę, że dodatkowo nie bez znaczenia był fakt, że takie ramki, jakie znamy dzisiaj, lepiej zabezpieczają znajdujące się w nich elementy. Tymczasem w wydaniu wczesnych Airfixów rezultatem badziewnych ramek były odpadające od nich elementy, pałętające się luzem po pudełku (zazwyczaj bez żadnego dodatkowego zabezpieczenia w postaci worka foliowego) Uwagę zwraca tutaj karoseria – nie licząc pokrywy silnika odlana w jednym kawałku W jednym kawałku, ale bez uproszczeń kosztem detali – nawet jeśli nie wszystkie z nich oczarowują finezją. Ważniejsze jest jednak, że wszystko to mamy dzięki zastosowaniu wielodzielnych form! Bryła jest odrobinę zwichrowana, ale kolejne elementy, w tym choćby podłoga, całość stabilizują i wzmacniają konstrukcję Miniatura jest całkiem szczegółowa zarówno pod względem konstrukcji, jak i detali. Te ostatnie dają znać, że mamy do czynienia z leciwym już opracowaniem, ale jednak są ostre, w miarę wyraźne, choć nie zawsze staranne. Rozbrykane przetłoczenia otworów chłodzących na pokrywie silnika czy mało wyraziste imitacje wskaźników tablicy przyrządów, prawdę mówiąc nie do końca licują z innymi szczegółami – choćby układu jezdnego i kół Dość groteskowo wygląda figurka kierowcy, co dziwi o tyle, że produkowane przez Airfix w tym czasie figurki żołnierzy z epoki napoleońskiej są naprawdę dobre – pod wieloma względami nawet dzisiaj. Ale kierownik Bugatti dobry nie jest. Bardzo nie jest To również niedobra jest, więc zamiast mówić o figurce, pomówmy o kolejnym zestawie, który mogę tu zaprezentować dzięki uprzejmości Pawła Krasickiego. O ile wypożyczenie Bugatti było bonusem, to o następnym wiedziałem, że ma, bo sam mu swego czasu opchnąłem… 1/32 1933 Alfa Romeo Airfix – 02441 (0201) To znowu reedycja – niestety ostatnia, z 2004 roku. Niestety, bo to także całkiem niezły zestaw. Oczywiście ma te same wady – podłego wyglądu i umiarkowanie praktyczne ramki, z których wypadają elementy (choć tu niektóre zostały wycięte) W tym zestawie również znajdziemy figurki – bo już nie jedną, a dwie. I szkoda, że nie zostały odrobinę bardziej rozczłonkowane, bo ograniczenia technologii doprowadziły do pewnych uproszczeń. I to jest podstawowa ich wada – bo wzór wyrzeźbiony został na nawet przyzwoitym poziomie. A potem niepotrzebnie uproszczony Pod względem jakości detali Alfa Romeo prezentuje się lepiej niż prezentowane wyżej Bugatti – wszystko wygląda bardziej starannie. Przy czym nie wszystko jest idealne, bo na przykład całkiem cienkie i wyglądające lekko błotniki zepsuto gniazdami na ich podpory. Z kolei na plus zaliczyć można kształty i faktury tapicerki siedzisk Uwagę zwracają zarówno bieżnik, jak i szczątkowe napisy na oponach. Szprychowe koła siła rzeczy są uproszczoną płaskorzeźbą Choć uproszczoną nie tak bardzo, jak pomyśleć by można – tak się składa, że Paweł zaczął prace nad tym modelem. A zaczął od sprawdzenia, co się stanie, gdy się lekko zeszlifuje odwrotną stronę krążków ze szprychami właśnie. I trzeba przyznać, że wstępny rezultat przybliża całość do faktów w skali Ja w sumie kilkanaście lat temu również zająłem się tym modelem; utknąłem na etapie malowania. Ale stwierdzić mogę, że sklejanie tej miniatury należy do zupełnie przyjemnych. Oczywiście najpierw trzeba poświęcić trochę czasu na obróbkę detali, ale pod względem spasowania i zmyślnego opracowania konstrukcji trudno stawiać jakiekolwiek zarzuty Podsumowując – kolejny ciekawy i w sumie fajny model. Lepszy od Bugatti. A dziwne jest to o tyle, że jednak kilka lat starszy Porównanie dwóch opracowań to jednak wciąż zbyt mało, by w ogóle artykułować o uwstecznianiu się producenta. Zresztą nawet jeśli dołoży się trzeci, to wciąż zbyt mało, by wysnuwać jakieś wnioski na ten temat. Ale zerknijmy jeszcze na kolejne opracowanie, tym razem samochodu współczesnego 1/32 Triumph 4A Airfix – 02419 (M202C) Współczesnego z perspektywy czasów, w których opracowywany był ten model. Bo Triumph TR4 produkowany był w latach 1961-65. Pierwsze zaś wydanie tego modelu datowane jest na 1966 rok! Trochę ponad dekadę temu rozgrzebałem ten model. Ogólne spasowanie elementów okazało się całkiem niezłe, choć sprawy nie ułatwiało to, że już gdy go kupowałem to pudełko było rozdeptane (a wraz z nim nieco również jego zawartość) Poprawnego ukształtowania karoserii nie ułatwia to, że maska jest osobnym elementem (który w gotowej miniaturze może być ruchomy) Pod maską kryje się nawet w miarę szczegółowy silnik Koła opracowane są podobnie jak w pokazywanej wyżej Alfie… …zatem być może w podobny sposób można je podrasować. Co jednak zwraca uwagę – oprócz niemałej szczegółowości, to także jakość detali – najczęściej ostrych i wyraźnych – na pewno częstokroć lepszych niż w dwóch wyżej omawianych zestawach Czyli kiedyś się dało. Prawdę mówiąc, gdy swego czasu uświadomiłem sobie, jak wiekowe są to modele, nie mogłem wyjść ze zdumienia. Co by nie mówić, mimo wskazanych różnych mniej lub bardziej poważnych wad, powyższe opracowania wyprzedzały swoje czasy o dekady. Omawiane po sąsiedzku figurki zresztą podobnie. I po latach wygląda to, jakby Airfix najpierw wyprzedził wszystkich o parę okrążeń, po czym stanął w miejscu i już w nim pozostał. W sumie to szkoda, bo gdyby konsekwentnie zachowywał taki dystans do peletonu, to dzisiaj byłbym wiernym fanem tej marki. A jak wspomniałem we wstępie – jednak nie jestem. KFS Podziękowania dla Pawła Krasickiego za użyczenie modeli do tego materiału. Jeśli podobają się Ci się moje artykuły i chciałbyś wesprzeć ich powstawanie, możesz kupić mi czarną paktrę, albo lepiej czarną kawę, w serwisie
po co o tym mówić to niedobra jest