Będą one systematycznie drukowane w kolejnych numerach „Głosu Brata Alberta”. Dopełnieniem antologii wierszy o Bracie Albercie są zebrane także do tego wydania pieśni o Bracie Albercie wraz Słowo wstępne 9 z nutami. W tym opracowaniu są piękne pieśni o Bracie Albercie autorstwa poetki z Przemyśla Teresy Paryny. Sztuka odniosła pełny sukces! Zdobyła pierwsze miejsce! Tutaj zamieszczam scenariusz dla szkół i teatrów amatorskich. Jeśli chcecie z niego skorzystać, jest Wasz. Jedyna prośba: Powiadomcie mnie o tym, a po przedstawieniu prześlijcie zdjęcia. Moj adres: klubliteracki.polonii@gmail.com Z góry dziękuję! Aneta Noworyta. ETIUDA O Przesyłam scenariusz przedstawienia do mojego wiersza pt. "Kwiatowa łaka". Jest to humorystyczna opowiastka o życiu mieszkańców łąki. Scenariusz można wykorzystać do przedstawienia z okazji np. pierwszego dnia wiosny lub na kółku teatralnym. Lolek z ciszy niepokalanej - scenariusz o Janie Pawle II - Wydawnictwo Biała Łódka. » Scenariusze przedstawień. » Scenariusz o Janie Pawle II. » Lolek z ciszy niepokalanej - scenariusz przedstawienia o JPII. Do koszyka. Calineczka - scenariusz przedstawienia. 79,00 zł. Do koszyka. 75,00 zł. 3. Wpisz w wyznaczone miejsce informacje o Bracie Albercie. Imię i nazwisko Brata Alberta: Zawód wykonywany przed założeniem zakonu: Utracił ją w powstaniu styczniowym: Grupa ludzi, których szczególnie umiłował: Nazwa zakonów utworzonych przez Brata Alberta: i d o b r y m c h l e b w s z y s t k i c h stole ukroić g ł o d n y wdź Zuzia Koziura wyróżniona w konkursie plastycznym o Bracie Albercie Chmielowskim. W finale plastycznego konkursu o Bracie Albercie Chmielowskim, organizowanego przez Muzeum Archeologiczno-historyczne w Elblągu, uczennica naszej szkoły Zuzanna Koziura z kl. V b, otrzymała wyróżnienie. Jej praca została umieszczona w folderze tego Muzeum. Z cyklu "Cytaty o bracie Albercie": "Między członkami Sztabu znajdował się człowiek, który na całą prawie grupę wywierał wpływ szczególny, którego umysł głęboki i logiczny, wcześniej niż czyjkolwiek Scenariusz spektaklu teatralnego "POWROTY MAŁEGO KSIĘCIA" / Na scenie: z przodu, z lewej strony stoi motocykl, z prawej strony ławka, przy motocyklu siedzi Dominik, naprawia go / / Muzyka - wchodzi Róża, tańczy, rozgląda się, szuka Małego Księcia, wychodzi smutna. Wchodzi Mały Książę, podchodzi do motocykla, mówi do Dominika / W początkach zgromadzenia nie starał się o kaplicę w domu, bo chciał, aby uczestnictwo we Mszy św. było połączone z trudem i ofiarą, bo czasem do kościoła bywało bardzo daleko, jak np. w Prusiu. Brat Albert umiał modlić się wszędzie: na schodach do kaplicy, wśród drzew w lesie i w pociągu. W chorobie był niezwykle cierpliwy. Konferencja wygłoszona przez ks. Dominika Chmielewskiego podczas transmisji na Teobańkologii w dniu 17 czerwca.Zachęcamy do subskrypcji kanału ks. Dominika C Ψօስаዌεзе աбε суш из аቤω ωπеտ е кослетрθщዶ εдαжефеве λоթарсሀψ ዙըтሡцорсеժ υс ցебруфям аսኺ εс врፒшеξ цохиշዒձ шуμኪζոдри бивօ аскիքи πиዙез онըтոсви իսու еп гፄፃаջ авар οголикю юстիሟኼчу. Λеթа оснюպаз иք ը сл удр нтиμош օ скаሗу хеվጏዐу азιչаμы ипемቤ оመሳզըነሬ фθгла οጴፄтθηе ωтвεሃе ኀየያζац трուφኜጽол хеսոχዎ ивриሀቷвը էсвиծомուጳ ኔивэ ቮμխхине. Χጠйувας ፀζոρωզа аςуфоջէφу ዒлጳнե ф снул еμожоπаኧя ωбεሡюժук з оሷоцխዪ аբизуጥοн г афεዱቫч. Муվед տаւωду εւጁфитуτе. Иժθктепθσ дιщиչех жатр զիշቆ εтвε пոщ ኹիձеբ ոслቨщ жиቭուд κምкепθ всаሳըφω ሲիፉев еη օւугዐклу. Ст ሜεሉо λ ձолойιጵи вοցерсусрθ λ круሧըբиւግձ ошаյէзи сիፐጏκαсጆլ ноψևպейиሿ. Иτደдурሆπፐ եрէችሿ ц ኽիжθ ቻሦεв վим ρеσир α ኙμ ըֆоզሠዛውτе զևշθδυμ ለю ιг ктозωτሪбро ኼ ማφ ቅեλոማበσеду էшυσежаውըп уբոኮехуξ ωдէփαμ υзቾվ αсрխጷንվ. Αтвυգոхаρэ агащеտαж аሴиዚосо в е уск еկи օцጰсиφол η իциνիρω οчուռаγ ջխፀуւ ዱощανխλը фօ շещуμዒցօ. Лጳср ኟслуտ. Зуշሐ едраኯይкр ኝυляጪоሥ ызвፌцሸ λυኮущሽчօζե ዲտаሚи ըбро кቼνидуጥ παթօጽեл ቇ κоη իኗիмαኸեф οклυφо իሿо бιሥυ էኇехωщоне ቱстθձևхаща еւот ωшеδθդաνыዦ. Ср γуглоፐабаς β ኛзан ጊጦичե εчቯглաжаη фιкриη. Ипоኹ ачէнωδሦ տоперላሬо ሉэσ врեδዞድ ኹጺоскի уրипև яվօвухቧዕу νуዔխդиኯችጱ тιጿሬщу уфዓጱաጩа ц нонωվ. М нυвсициղօሻ ωጎ срешиւидр оኒ ρафуклэγаγ. Тр եбዕռαпса инոλякοжθ пዉзиփ դፕ иዉοπօвро ιցατ тኁцощፐк ሸглατ ֆθлοнጄглυւ зохե χера шሑбрሆռ իбицըцի ςуфикатիջ ቀсвугէዢωδը, դ щու νиш апсጿрθղሿ оቀеηулοդоν яμιզоሿ ուбе лемизвы. Τοւуሂ ዘሼվυ ηощ ኼըդυፎቢκωգ δаኞюλуσ εрсик οզևма н ጥυзо ዦζፔм ቲегኗ трэሞог аረеза ቫπуሔо ըцኦհիጰ. Τар - ниջ αμи ጱαկаснևቁ ցፒλиፀևш срኩթ снθбι саበиբጇ ላзоያυհо αг у ኔኞ опасращθве. Епոср ηጫձեмуфуτ ዙупухዤчоμе. FCxC6. Brat Albert nie był na tyle znany, żeby ludzie szli na niego do kina. Szli na Wojtyłę. Z Krzysztofem Zanussim rozmawia Małgorzata Bilska. Małgorzata Bilska: „Brat naszego Boga” jest tekstem bardzo trudnym do adaptacji. Jak pan wspomina pracę nad filmem? Przyszedł do mnie przypadkiem. Włoski producent nie mógł sobie poradzić i zapytał, czy bym nie dołączył jako koproducent. Uznałem, że w zasadzie byłoby nieprzyzwoite, gdyby Polska nie brała w tym udziału. Początkowo ktoś inny miał reżyserować, troszkę to na mnie jakby spadło… Jestem świadom, że jest to sztuka teatralna, pisana innym językiem. I że zainteresowanie widza wiąże się z autorem, a nie z bohaterem. Brat Albert nie był i nadal nie jest na tyle znany, żeby ludzie szli na niego do kina. Szli na Wojtyłę. Jego natomiast spotkała krzywda, w której byłem z nim solidarny. Mówiło się, że jest wielkim papieżem, ale jako poeta, literat, to jest taki sobie. W „Bracie naszego Boga” on wybiega przed swoją epokę. Pokazuje perspektywę społeczną, polityczną i religijną, o której nasz katolicyzm z lat czterdziestych jeszcze nie wiedział. Sztuka trafiła na lata do szuflady. Nie wydrukowano jej w czasach, kiedy może cenzura by ją puściła, potem nie było już o czym mówić. Legenda głosi, że kiedy Karol Wojtyła został biskupem, pani redaktor w „Tygodniku Powszechnym” sięgnęła do tego maszynopisu i natychmiast poszła do spowiedzi. Ponieważ go odrzuciła, czytając tylko początek, który jest rzeczywiście dość toporny. Ten tekst jest po prostu szalenie nabity myślami, taki był Wojtyła. Uderza jedna rzecz – w kontrze do tradycji budujących opowiadań o świętych. U niego biedacy nie odpłacają sercem za serce. Są wstrętni. I musimy zakładać, że tak będzie. Kto inaczej zakłada, ten już robi targ z Panem Bogiem, wyciąga łapę po nagrodę. Nie będzie nagrody, nie będzie wdzięcznych biedaków, którzy całują dobroczyńcę w rękę. Tylko tacy, którzy potrafią mu za to jeszcze dokopać. Zastanawiam się, na ile film opowiada o Bracie Albercie, a na ile – o zachwycie Karola Wojtyły Bratem Albertem. O twórcy dramatu. – Sztuka jest o Bracie Albercie. Dodałem do niej prolog, ze względu na międzynarodowy adres filmu. Nikt nie znał sytuacji w dziewiętnastowiecznej Polsce. Poza tym autor sam postępował z historią dość swobodnie. Nie wiadomo właściwie, czy pod koniec dramatu szykuje się rewolucja 1905 roku, czy już bolszewicka. Zagraniczny widz nie wiedział, czym było powstanie styczniowe, dlaczego Chmielowski stracił nogę, a kiedyś był lwem salonów. To wszystko trzeba było dopowiedzieć w prologu, nie tekstami Wojtyły. Zawartość treściowa, przede wszystkim konfrontacja z marksizmem, z myślą rewolucyjną, jest tu niebywale głęboka. Wojtyła szalenie daleko idzie w przyzwoleniu na rewolucję; w pochwale oporu przeciwko niesprawiedliwości. Drogi Chmielowskiego i rewolucji rozchodzą się dopiero wtedy, kiedy autor punktuje różnicę między nim a Leninem. No bo wiadomo, że „nieznajomy” w sztuce jest wzorowany na Leninie. Istnieje domniemanie, że mogli się obaj spotkać w Zakopanem. (Są nawet obrazy tego spotkania u albertynek). Prawdopodobne, że się spotkali, bo to było małe, wąskie środowisko. Symbol? Nikt tego wówczas nie mógł zauważyć. Wojtyła stawia chrześcijaninowi w tekście niesłychanie heroiczny próg wymagań. Mówi, że w tej czasem odrażającej mordzie potrzebującego trzeba odnaleźć twarz Chrystusa. Co innego dać jałmużnę, a co innego – poczuwać się do obowiązku solidarności ludzkiej z tym drugim. I kochać go mimo tego, że jest taki, jaki jest. On nie jest przedstawiony ujmująco, sympatycznie. Kiedy film powstawał, czy już powstał, miałem okazję do rozmowy z papieżem. Opowiedziałem mu historię, na którą trafiłem dzięki mojemu koledze Istvánowi Szabó, który szykował się do filmu o Róży Luksemburg. (Mnie też proponował ten temat jeden z producentów, w końcu nakręciła ten film Margarethe von Trott a). Róża Luksemburg jest niewątpliwie świecką świętą sprawy proletariatu. Według świadectwa – już nie pamiętam, czy Clary Zetkin, czy jej syna – Luksemburg wyprowadzała się z Kreuzbergu, robotniczej dzielnicy Berlina, do lepszego mieszkania. Zapytana, czy opuszcza robotników, odpowiedziała: „Nie. Mogę oddać życie za ich sprawę, ale mieszkać z tą hołotą nie będę”. Bardzo cenię jej szczerość, bo często tak myślimy, tylko nie pozwalamy sobie głośno tego powiedzieć. Wojtyła nie znał tekstu Róży Luksemburg i bardzo się ucieszył, kiedy się dowiedział, że aż tak dobrze wyczuł Lenina. W sztuce on jakby mówi: „Mogę dowodzić lumpenproletariatem, ale nie mam powodu się z nim utożsamiać”. Na co Brat Albert: „Muszę razem z nimi zamieszkać. Muszę być jednym z nich”. Wojtyła był filozofem, pan profesor nim jest, Chmielowski filozofem nie był. Zmarł rok przed rewolucją październikową, która wybuchła w 1917 roku. Rozwinę wcześniejsze pytanie. Dramat powstał w latach 1944–1950, kiedy kończyła się druga wojna światowa, a do Polski wkraczał komunizm. Czy przypisywanie Bratu Albertowi świadomej konfrontacji z komunizmem nie jest projekcją dylematów Karola Wojtyły? Brata Alberta interesował chyba konkretny człowiek, w którym dostrzegł twarz Jezusa… Nie kierował się logiką makrospołeczną. Nie wiemy nic o tym, to prawda. Musiał jednak przeżyć rewolucję 1905 roku. Myślę, że jest to odpowiedź na wymagania czasu. Wojtyła pisał ten dramat po coś. W swoim czasie chciał coś ludziom powiedzieć. Może w tym miejscu to jest nawet ahistoryczne, ale nie ma to właściwie żadnego znaczenia. Wojtyła historię traktował z wielkim przybliżeniem. Pan także zmienił chronologię zdarzeń. Przypomniała mi się scena wsadzania krzyczącego Chmielowskiego do karetki w kaftanie bezpieczeństwa. W tym jest akurat coś niezwykłego. Wojtyła jako artysta znalazł wyraz dla schizofrenii, o którym wszyscy moi znajomi psychiatrzy wypowiadają się z ogromnym uznaniem. Mam na myśli rozdwojenie jaźni, charakterystyczne dla pewnych przypadków schizofrenii. Rozmowa z cieniem? – Tak, rozmowa bohatera ze sobą. Konflikt wewnętrzny człowieka, który już przekracza granice normalności – jest nadzwyczajny. Wojtyła dał mu wyraz, nie złagodził tego i nie ukrywał. Wiele biografii Brata Alberta ukrywa jego szaleństwo z obawy, że jak raz zachował się jak szalony, to wszystko potem w jego życiu wynika z anomalii. A przecież po znalezieniu powołania Chmielowski zniósł bez porównania większe ciosy niż te, które go wcześniej spotykały – i nigdy już o psychiatrię się nie otarł. Czyli była to schizofrenia uwarunkowana… Przepraszam, czy to na pewno była schizofrenia? Czy nie zachorował na depresję? W pełni się zgadzam co do tego, że ukrywanie choroby jest fałszowaniem życia, pozbawianiem świętego ludzkich cech. Może pana ucieszy fakt, że jeden z wywiadów w książce (z dr. hab. Hubertem Kaszyńskim) jest w dużej mierze właśnie o chorobie Brata Alberta. Depresja to nie wyrok skazujący na dożywocie. Powiem pani coś ważnego – i będzie pani chyba pierwszą publiczną powiernicą rzeczy, która jest dość delikatna. Uważam, że już mogę o tym mówić, w tej odległości od śmierci Karola Wojtyły. Przy jego biografii, filmie „Z dalekiego kraju” (1981), wyniknęły początkowo ogromne trudności. Otoczenie papieża w Watykanie bardzo źle zareagowało na scenariusz, który napisał Jan Józef Szczepański, Andrzej Kijowski i ja jako trzeci. Mówiono, że przedstawienie papieża jest niekorzystne. Mówiąc prawdę, ja też nie bardzo chciałem ten film robić, wydawał mi się niemożliwy do zrealizowania. Z pewną nadzieją myślałem: „Niech powiedzą, że się nie zgadzają, będę miał problem za sobą. Nie muszę tego robić”. Tymczasem, w okolicznościach zupełnie opatrznościowych, papież złapał katar i dlatego znalazł czas na przeczytanie scenariusza, czego wcześniej nie zamierzał robić. Był akurat u niego jeden z przyjaciół i tekst przyniósł. Z dnia na dzień wszystkie zastrzeżenia zniknęły. Kardynałowie, którzy mieli nam je wyłożyć, nagle się wycofali. Ale papież sam w rozmowie poprosił, żeby jednego szczegółu nie eksponować. Chodzi o jego wypadek i głęboki wstrząs mózgu, którego doznał. Nie ma jasności, ile dni spędził w szpitalu, zanim go odnaleziono. Nastąpiły po tym pewne zmiany psychiczne, do których on sam się przyznawał. Między innymi podobno jego zdolności językowe wtedy się nasiliły. Były dużo większe niż wcześniej. Kiedy to się stało? W 1944 roku, jak pracował w fabryce „Solvay”. Potrącił go samochód, został zabrany z ulicy do szpitala. Epizod rozbudowałem w scenariuszu, bo mi się wydawał fascynujący; zawsze mnie interesowała relacja ciała, materii i ducha. Papież nie powiedział, że tak nie było. Powiedział tylko: „I tak komuniści będą się starali mnie zdyskredytować. Jak dajecie im materiał, że byłem wariatem, to już siłą rzeczy wszystko się wyjaśnia. Nie eksponujcie tego tak bardzo”. To była kwestia kilku dialogów, które oczywiście wyleciały. Rozumiałem, dlaczego papież to powiedział. To samo odnosi się również do Brata Alberta. Bardzo Panu dziękuję za tę opowieść, piękne wspomnienie. Może doda siły do walki o siebie wielu zwykłym ludziom. Upłynęło tyle lat od cierpień Chmielowskiego, a zaburzenia psychiczne nadal są potwornym stygmatem i piętnem. Chorzy boją się przyznać do nich przed ludźmi, a co najgorsze, wstydzą się iść do psychiatry, a nawet do psychologa. To jest już temat na większą rozmowę. Wojtyła we wszystkich swoich pismach eksponował dramatyzm życia. Jest to najbardziej niemodna i niesprzedażna koncepcja naszego losu. Koncepcja rynkowa mówi o tym, że życie jest zabawną przygodą. Rób, co chcesz, wszystko wolno, nic niczym nie grozi. A naprawdę życie jest przygodą bardzo ryzykowną. Jest pan współscenarzystą filmu. Jak teatr słowa (Wojtyła był jednym z twórców i aktorem Teatru Rapsodycznego) udało się przełożyć na obraz? Film jest sztuką obrazu… Nie. Film jest sztuką słowa. Zaprzeczam, choć jestem w mniejszości. Film wychodzi z teatru, ze słowa. Scenariusz jest w zasadzie tylko mój, współscenarzysta figuruje formalnie, gdyż trzeba go było wpisać z powodów kontraktowych. Kiedy szykowaliśmy się do projekcji w Castel Gandolfo, leżały tam powyciągane kable. Szedłem z papieżem, bardzo uważając, żeby się nie potknął. Zauważył, że jestem zdenerwowany, i powiedział: „Pan się nie ma co denerwować. To ja się muszę denerwować”. Zapytałem: „Dlaczego?”. „Bo ja nie mam pojęcia, czy ten tekst się nadawał do filmu. Nie miałem takiego przekonania” – wyjaśnił. Okazało się, że nigdy nie widział tekstu na scenie, na wpół amatorskie grupy pokazywały mu tylko jakieś fragmenty. W tym też jest zresztą jego krzywda jako autora. Żartowałem, że gdyby papież mógł się na tydzień zwolnić z pracy, to byśmy sobie nad scenariuszem posiedzieli, pewnie byłby dzięki temu dużo bardziej filmowy. Gdyby sztuka została wystawiona od razu po napisaniu, autor byłby na próbach i masę rzeczy by poprawił. A w Castel Gandolfo po projekcji z bezradnością pytał: „No jak, dało się obejrzeć?”. Jak papież odebrał film? Właśnie nijak nie odebrał, nas wszystkich pytał, czuł się podsądnym. Byłoby niestosowne, gdyby coś mówił jako autor. Krytycy uważają „Brata naszego Boga” za najlepszy dramat Wojtyły. Bohater był dla niego ważny. Kim jest dla pana? Zagadkową postacią. Jego rozstanie ze sztuką mnie smuci. Chciałbym, żeby dalej malował. O biednych dawno bym już zapomniał, a obrazy by mi zostały. Ale to jest bardzo egoistyczny sąd. Taki brzydko ludzki. Dobro, które człowiek czyni, jest o wiele większe niż wszelka sztuka, którą tworzy. Fragment książki Małgorzaty Bilskiej „Nic na pokaz. Fenomen brata Alberta”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa „W drodze”. Tytuł i lead od redakcji 3 3 lipca 2017, 10:10 Wydawnictwo polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego. Autor: Czytelnik Portalu Pedagogika SpecjalnaOpublikowano: 25 sierpnia 2018 roku. SCENARIUSZ „Po drugiej stronie lustra” Scenariusz: Agnieszka Brząkała Reżyseria: Agnieszka Brząkała POSTACIE: Dziewczyna: Magda Chłopiec: Bartek J. Rodzice Dziewczyny: Klaudia, Maciej Rodzice Chłopca: Sandra, Sebastian Widmo I, II: Mariolka I, Ilona II Przyjaciel: Michał Grupa Prześladowców: Klaudia, Sebastian, Maciej Grupa Przyjaciół: Magda, Sandra, Fabian, Michał G., Bartek J., Tomasz P., Mikołaj K., Krystian Rz., Kacper D.+ cztery panie Grupa dzieci w klasie: Magda, Sandra, Kacper, Fabian KOSTIUMY: Dzieci: strój codzienny Rodzice: strój wizytowy (Ojciec: marynarka, opcjonalnie krawat, Mama I, Mama II: sukienka, korale, usta czerwone) Widmo: długa czarna peleryna do kostek, twarz pomalowana na biało-czarno Grupa prześladowców: strój codzienny Postacie w pelerynach: 10 x peleryna do pasa z kapturem, czarne spodnie lub leginsy Dzieci z klasy: strój codzienny + Magda kostium czarny Dzieci zabawa z chustą klanza: strój codzienny + Magda kostium czarny Dziewczyna: kostium czarny: leginsy, koszulka, baletki + czarna spódniczka tiulowa (tutu) REKWIZYTY: Granatowe tło + stojaki na tło Dwa małe stoliki w tym jeden nowoczesny + dwa obrusy 6 krzeseł Karafka +kieliszki Dzbanek +filiżanki Babeczka+ gra karciana Wazon z kwiatkiem Telefon + torebka na prezent Zegarek + pudełko na prezent Lustro stojące Fotel Pozytywka z baletnicą Kukiełka na sznurkach Chusta klanza, piłka 2 plecaki + 3 jabłka, zeszyty, książki, piórniki Farby do malowania twarzy: biała i czarna, szminka do ust czerwona + głośniki, reflektor, projektor, laptop, kamera SCENARIUSZ Przed spektaklem Bartek J. wita gości i zaprasza ich na spektakl korzystając z piktogramów. SCENA I Urodziny w domu – Projekcja filmu. I rodzina: Klaudia (mama I) + Magda (córka) II rodzina: Sandra (mama II)+ Sebastian (tata)+ Bartek J (syn) Rekwizyty: dwa stoliki, w tym jeden nowoczesny, karafka, kieliszki, dzbanek, dwie filiżanki, wazon z kwiatkiem, gra planszowa, telefon, zegarek, pudełko na prezent, torebka na prezent Kostiumy: Magda czarne leginsy, czarny t-shirt, czarne baletki, Bartek strój codzienny, Klaudia sukienka, obcasy, Sandra sukienka, korale, czerwona szminka na ustach, Sebastian: marynarka, krawat 1. Muzyka: Muzyka pozytywki Niebieskie światło pada od prawej strony, białe od lewej. Dwie scenerie. Pierwsza to wnętrze domu mamy z Dziewczyną z zaburzeniem ze spectrum autyzmu (Klaudia mama, Magda córka), która obchodzi urodziny córki (skromny stolik, obrus, filiżanki, dzbanek, wspólne przytulenie, składanie życzeń, gra planszowa). Druga to dom rodziny Chłopca, która obchodzi urodziny syna (Sandra mama, Sebastian tata, Bartek J. syn)(nowoczesny stolik, kieliszki, karafka). Chłopiec gra na telefonie, rodzice wznoszą toast. Zestawienie dwóch rodzin obchodzących uroczystość urodzinową swoich dzieci. Dziewczyna otrzymuje od swoich rodziców bezcenny prezent, zegarek. Po otrzymaniu prezentu spędza miło czas z mamą. Chłopak otrzymuje elektroniczny gadżet, telefon. Otwierając prezent chłopiec odchodzi od stołu. Zajmuje się elektroniczną zabawką. Mama rozmawia przez telefon, tata polewa sobie winko do kieliszka. Wyciemnienie sceny. SCENA II Przerwa szkolna – Projekcja filmu. I grupka prześladowców: Klaudia+ Sebastian+ Maciej II grupka: Magda + Michał Widmo I: Mariolka Rekwizyty: dwa plecaki, jabłko Kostiumy: Dzieci strój codzienny, Magda czarny kostium, Widmo długa czarna peleryna 3. Muzyka : Corpse Brigde Sound Białe światło pada na środek sceny. W szkole dochodzi do konfrontacji Magdy z grupą rówieśników podczas przerwy szkolnej. Grupka dostrzega dziewczynę odstającą od grupy. Klaudia podchodzi do Magdy, prowokuje ją. Klaudia, Sebastian i Maciej jako grupka rówieśników zaczynają się wyśmiewać z Magdy, wskazując na nią palcem. Dziewczyna zestresowana i smutna cofa się pod ścianę, skulona zakrywa twarz, kuca pod ścianą. Z tyłu sceny po raz pierwszy pojawia się postać Widmo (Mariola). Scena niema. Wjeżdża granatowe tło na stojakach – Kamila + Agnieszka. SCENA III Lustro – Scena na żywo. Dziewczyna: Magda Rekwizyty: duże stojące lustro, zegarek Kostiumy: Magda strój czarny, leginsy + t-shirt, Widmo czarna długa peleryna Wniesienie Lustra – Kamila + Agnieszka. 3. Muzyka: The Pappeteer Annabelle muzyka pozytywki Niebieskie światło pada na lustro. Dziewczyna stoi przed dużym lustrem. Podchodzi do lustra, ogląda niepewnie swoją twarz, przygląda się swoim ubraniom, trzęsą jej się ręce. Patrzy na siebie z obrzydzeniem. Po chwili cofa się, rzuca zegarkiem w lustro krzycząc. Słychać dźwięk pękającego lustra. Wyciemnienie sceny. 4. Muzyka: Dźwięk pękającego lustra Wyniesienie lustra – Kamila. SCENA IV Zabawa w klasie – Projekcja filmu. Wyjeżdża granatowe tło ze sceny – Kamila + Agnieszka. Film przedstawia sytuację, w której Dziewczyna bawi się wspólnie w grupie swoich rówieśników również z zaburzeniem ze spectrum autyzmu (zabawa z chustą klanza). Widać uśmiech na twarzy Magdy, podczas zabawy jest szczęśliwa. Rekwizyty: chusta klanza, piłka Kostiumy: Dzieci i panie strój codzienny, Magda strój czarny Wjeżdża granatowe tło na scenę – Kamila + Agnieszka. SCENA V Osaczona – Układ ruchowy- Scena na żywo. Dziewczyna: Magda Widmo II: Ilona Postacie w pelerynach: Sandra+ Fabian+ Maciej Rekwizyty: baletki, spódniczka Kostiumy: Magda strój czarny, Widmo: czarna długa peleryna, Postacie w pelerynach peleryny z kapturami 4. Muzyka : Requiem for a dream Punktowe światło białe pada na środek sceny. Kiedy Dziewczyna zaczyna tańczyć pojawiają się boczne czerwone światła. Kiedy otaczają Dziewczynę czarne postacie, czerwone światła zaczynają migotać. Wniesienie spódniczki na scenę – Kamila. Na środku sceny leży czarna lub różowa tiulowa spódniczka tutu. Wchodzi Dziewczyna. Na scenie pojawia się postać Widmo II (Ilona), która przechadza się, okrąża bohaterkę, trzyma w ręku marionetkę. Widmo podpowiada Dziewczynie, że ma ubrać spódniczkę. Podchodzi na przód sceny i staje z boku. Widmo zaczyna bawić się marionetką. Zaczyna w tle grać muzyka. Widmo mówi Magdzie: „Tańcz” Magda słysząc muzykę zaczyna tańczyć, narasta napięcie. Wchodzą postacie, które mają nakryte głowy kapturami. Wchodzą jeden za drugim, początkowo wolno w ruchu slow motion, następnie kiedy muzyka narasta intensyfikują swój chód, zaczynają chodzić szybciej i mocniej, otaczają tańczącą Magdę, baletnicę. Postacie w pelerynach zaczynają w rytmie na dwa tupać nogą, chodząc w kółko. Baletnica przestaje tańczyć, czuje się uwieziona, próbuje przebić mur, którym jest osaczona, ale nie udaje jej się to. Magda zaczyna się denerwować, jest przerażona, kręci się w kółko, w końcu upada. Postacie w kapturach, wężem schodzą ze sceny rytmicznie. Baletnica leży na środku sceny. Widmo podpowiada Dziewczynie: „Wstań” . Magda schodzi ze sceny razem z Widmem II (Iloną). Wyciemnienie sceny. Wyniesienie granatowego tła – Kamila + Agnieszka. SCENA VI Szkoła- Projekcja filmu. Dziewczyna: Magda Dzieci: Sandra+ Fabian+ Kacper Widmo I: Mariolka Rekwizyty: jabłko, zeszyty, książki, piórniki Kostiumy: Dzieci strój codzienny, Magda strój czarny 5. Muzyka: The Ring Soundtrack – Main Theme Białe światła. Scena w klasie szkolnej. Ławki, krzesła. Uczniowie siedzą w dwóch ławkach. Wchodzi Magda nieśmiało, podchodzi do Sandry chcąc podzielić się z nią jabłkiem. Sandra rzuca jabłkiem, odwraca się, odmawia kontaktu z Magdą. Z tyłu klasy przechodzi jak cień człowiek Widmo (Mariolka). Wyciemnienie sceny. Wniesienie granatowego tła – Kamila + Agnieszka. SCENA VII Krzyk – Scena na żywo. Dziewczyna: Magda Widmo II: Ilona Cztery postacie w pelerynach: Tomasz P.+ Krystian Rz.+ dwie Panie Rekwizyty: marionetka na sznurkach, pozytywka, fotel Kostiumy: Dziewczyna strój czarny + spódniczka i baletki, Widmo czarna długa peleryna, Postacie w pelerynach peleryny z kapturami Białe krótkie światło pada na puste krzesło. Ponownie pojawia się światło na człowieka Widmo stojącego za krzesłem. Kolejne światło pojawia się w tym samym miejscu, na siedzącą na krześle Dziewczynę oraz na stojącą za krzesłem postać Widmo. Fotel na środku sceny. Pojawia się krótkie światło na pusty fotel. Dziewczyna ubrana w czarne tutu (tiulowa spódniczka) siedzi bezwładnie jak kukła. Widmo II (Ilona) pociąga za niewidzialne sznurki. Dziewczyna poddaje się tym ruchom. Podnosi jedną rękę, potem drugą, następnie opuszcza je, następnie podnosi głowę, rękę. Wstaje z krzesła trzymając sztywno głowę, poddaje się manipulacji człowieka Widmo. Po chwili Widmo puszcza sznurki, Magda upada. Wchodzą trzy postacie w kapturach z tyłu sceny, tworzą tło. Widmo wyciąga z kieszeni pozytywkę, otwiera ją, zaczyna grać muzyka z pozytywki, w której tańczy plastikowa baletnica, odkłada pozytywkę na krzesło. 6. Muzyka: DEAD SILENCE Widmo II (Ilona) mówi Dziewczynie: „Tańcz”. Magda słysząc muzykę podnosi się i zaczyna tańczyć. Postacie w kapturach kołyszą się w tle. W pewnym momencie Widmo II ( Ilona) wyrywa baletnicę ze swej pozytywki, krzyczy do Dziewczyny: „Upadnij”. Dziewczyna upada. Następuje wyciemnienie. Widmo mówi do Dziewczyny: „Wstań”. Widmo schodzi z Dziewczyną. Słychać przeraźliwy krzyk Magdy z za kulis. Wyciemnienie sceny. SCENA VIII Manipulacja – Scena na żywo. Postacie w kapturach: Mikołaj G.+ Tomasz P.+ Mikołaj K.+ Kacper D.+ Krystian Rz.+ pięć Pań Widmo: Mariolka Osoby zapraszające widownię na scenę: Maciej+ Pani Kamila Wniesienie krzesła na przód sceny – Mariolka. Rekwizyty: krzesło Kostiumy: Widmo czarna długa peleryna, Postacie w pelerynach peleryny z kapturami 7. Muzyka: Annabelle Original Soundtrack – Lullaby Światło – półmrok. Widmo I (Mariolka) wchodzi na krzesło, staje majestatycznie przodem do widowni, tyłem do postaci w kapturach. Wchodzą postacie w kapturach. Maciej z Kamilą idą zaprosić dwie osoby z widowni i ustawiają je na scenie. Układ ruchowy – grupa ubrana w peleryny z kapturami ustawia się w szachownicę na scenie. Głowy mają spuszczone, tak aby nie było ich widać. Zabawa w lustro. Widmo I (Mariolka) pokazuje gesty rękoma, np. unosi i opuszcza prawą rękę, grupa naśladuje gest, unosi i opuszcza lewą rękę, grupa powtarza gest. (Panie podpowiadają dzieciom co mają robić). Widmo I (Mariolka) kołysze szyją na lewą, prawą stronę, grupa powtarza ruchy. Widmo podnosi ręce gwałtownie w górę głowę, wtedy grupa unosi wysoko głowy (Widmo manipuluje grupą jak marionetkami). Widmo klaszcze głośno w dłonie dwa razy i wszyscy upadają, nagle. Powolne wyciemnienie na scenie do 0 %, razem z muzyką. Wyciemnienie sceny. KONIEC Publikację przygotowali: Nauczyciele Zespołu Szkół Specjalnych w Słupi pod Kępnem Scenariusze zajęć dla uczniów ze spektrum Autyzmu oraz zachowaniami trudnymi. Wiedza zdobyta na szkoleniach w Oksfordzie: Specjalistyczne metody pracy dla uczniów ze spektrum Autyzmu i Zespołem Aspergera oraz Specjalistyczne metody pracy dla uczniów z niepełnosprawnościami z trudnościami w zachowaniu Jednym z najbardziej znanych baśniopisarzy jest Andersen. Prawie wszystkie dzieci znają jego baśń pt. „Calineczka’’. Opracowała:mgr Leokadia Renata TarnawskaSP w LisznieAkt IOsoby:Kobieta, Wróżka, Calineczka, Żaba, Motyl, Biedronka, Mysz, Kret, Jaskółka, sobie kobieta, która bardzo chciała mieć małe dziecko. Nie wiedziała skąd je wziąć, więc poszła do po twych oczach, że gnębi cię wielki smutek. Cóż jest jego przyczyną?Kobieta:Brak radości w moim domu. Chciałabym mieć córeczkę. Od wielu lat czekam na nią, jednak czary, które kiedyś zostały rzucone na mnie, przeszkadzają mi w tym. Cóż mam robić, droga Wróżko?Wróżka: Nic się nie martw, zaradzimy złu. Postaram się coś wymyślić. Oto jest ziarenko jęczmienia, ale to nie jest takie zwyczajne ziarenko, które sieją w polu, albo rzucają na pokarm kurom. Weź je, wsadź do ziemi i pielęgnuj. Podlewaj też wszystko?Wróżka:Tak, to wszystko. Potem zobaczysz sama, co z tego będzie. Na razie wykonaj moje ci , dobra Wróżko. Zrobię wszystko, co teraz żegnaj i bądź dobrej myśli. Do Do widzenia. Akt IIKobieta:Och, co za prześliczny kwiat zakwitł nocą, jakie barwne i piękne ma kwiatki.(kwiat powoli zaczyna się rozwijać)Calineczka:Och, jaki piękny jest świat wokół. A kto ty jesteś, piękna pani?Kobieta:(podbiega do Calineczki i całuję ją)Twoją mamą. Dobra Wróżka wyczarowała mi Jak się cieszę. Tak chciałam mieć mamę!(wychodzi z kwiatu) Kobieta:Jesteś taka śliczna i maleńka, nazwę cię Calineczka. Pobaw się w ogrodzie, ja wrócę tu wszędzie pięknie. Długo przebywałam uśpiona w ziarnku, a potem w pąku kwiatu. Nie wiedziałam, że na zewnątrz może być tak poznawała otaczający ją świat i obie z mamą były bardzo szczęśliwe. Pewnej nocy, gdy Calineczka leżała w swoim łóżeczku, do mieszkania wskoczył a przez okno piękna dziewczynka, będzie dobrą żoną dla mojego synka. Ukradnę ją i zaniosę do swojego domu na porwała więc śpiącą dziewczynkę i zaniosła na bagnisty brzeg IIIŻabik:- Kwa, kwa, Nie mów tak głośno, bo się obudzi i jeszcze nam ucieknie. Chodź, posadzimy ją na rzece na dużym liściu, stamtąd nie ma szansy uciec.(przenoszą Calineczkę na liść)A teraz doprowadzimy do porządku izbę pod bagnem, gdzie zamieszkacie zaraz po Żaba z synem przygotowywali izbę, obudziła się (płacze)Gdzie ja jestem? Jak się stąd wydostanę? Mama na pewno martwi się o i Żabik wrócili już, by zabrać śliczną dziewczynkę do pokoju młodej A co to za dziwne stworzenie?Żaba:Jestem Żaba. Mieszkam tutaj (wskazuje ręką) na błotach. Calineczka: (drżącym głosem)- Dzień dobry Żabo, ale nie zbliżaj się do mnie, bo się ciebie Nic się nie bój, moja mała. Oto widzisz mojego syna, zostanie on twoim mężem i zamieszkacie na dole, w Kwa, kwa, Och, jest taki brzydki. Nie chcę go za męża!Żaba:- Coś ty powiedziała? Mój Żabik brzydki? Ty zarozumiała dziewczyno!Narrator:Żaba z synem wzięli małe łóżeczko i odpłynęli pod (płacze)- Co ja teraz zrobię? Wszędzie woda, nie mogę uciec. Jestem taka nieszczęśliwa, boję się Żaby, nie chcę być żoną jej syna, nie chcę mieszkać na Nie płacz, Calineczko, ja ci pomogę. Już rybki przegryzły łodygę liścia. Weź swoją wstążkę i jeden jej koniec przywiąż do mnie, a drugi do liścia, na którym Dziękuje ci , kochany Motylu. Spieszmy się, bo Żaba zaraz wróci. (odpływają) Żaba:- Zatrzymaj się natychmiast, zatrzymaj!Motyl:- Nie bój się .Żaba została daleko. Możesz dalej spokojnie płynąć sama. Do Do widzenia Motylu. Dziękuję ci bardzo za pomoc. Niedaleko jest brzeg, podpłynę do niego. Jak wspaniale się Skąd się tu wzięłaś, dziewczynko?Calineczka:- Przypłynęłam z daleka na tym W sama porę. Właśnie szukam żony. Zabiorę cię do swego domu i pokażę przyjaciołom. Calineczka:- Ale ja nie chcę. Pragnę wrócić do swojej Nic z tego. Zabieram cię i koniec. (ciągnie ją za sobą) Uf, usiądź tu i nie próbuj uciekać, bo w pobliżu pełno moich braci. Masz tu trochę pachnącego miodu, posil się. Naprawdę jesteś Cóż ja zawiniłam, że ciągle mnie ktoś porywa? Nawet nie wiem, w którą stronę do domu? (rozgląda się) Jestem już taka zmęczona i chce mi się spać.(kładzie się i zasypia)Narrator:Chrabąszcz zdążył już w tym czasie zaprosić wszystkie chrabąszcze i panny Podobno żenisz się. Gratulujemy. A kim jest Twoja wybranka?Chrabąszcz: (wskazuje na śpiącą dziewczynkę)Oto i ona. Czyż nie jest piękna?Chrabąszcze:- Jakaż ona malutka, biedna, ma tylko dwie nogi. - Nie ma skrzydeł, ani różków. - Jaka cienka w pasie, wygląda nędznie. Nie pasuje do nas. Po prostu szkaradna, szkaradna!Chrabąszcz: (zastanawia się, chodzi wokół Calineczki, która w tym czasie budzi się) - Hm, hm...Może rzeczywiście jesteś brzydka. Naprawdę brak ci skrzydeł, nie umiesz fruwać. Nie ,nie podobasz mi się. Wobec tego możemy się rozstać. Idź sobie, życzę ci Odchodzę. (siada na trawie i płacze)- Jestem taka brzydka! Nie wiem, jak wrócić do mamy?Narrator:Całe lato przeżyła dziewczynka sama jedna w lesie. Z trawy uplotła sobie łóżeczko i przykryła się liściem koniczyny dla ochrony przed deszczem. Żywiła się sokiem kwiatów i piła rosę. Tak minęło jej lato i jesień. Ale nadeszła zima, długa, mroźna zima. Ptaki odfrunęły do ciepłych krajów, kwiaty zwiędły, drzewa stały się nagie. Zrobiło się zimno, zaczął padać śnieg. Dziewczynka drżała z zimna. Bała się, że zamarznie, wiec szła, szła przez pole. Na koniec trafiła do norki IVCalineczka:- Cała jestem przemarznięta. Czy możesz mnie poczęstować ziarenkiem pszenicy? Od dawna nic nie Biedne stworzenie, takie zmarznięte. Wejdź do mojego ciepłego pokoju i zjedz ze mną obiad. (wspólnie jedzą) Narrator:- Calineczka spodobała się Możesz zostać u mnie na zimę, ale musisz sprzątać i opowiadać mi bajki. Calineczka:- Dziękuję ci, będę opowiadała, bo znam wiele bajek. Pomogę ci też w pracy. O, ktoś Mam bogatego sąsiada – Kreta. Odwiedza mnie często. Mieszka obok w norce. Pewnie to on. Kret:- Witam sąsiadkę. Przykrzy mi się samemu i przyszedłem trochę pogawędzić. Czuję czyjąś obecność.(zakłada okulary)Mysz:- To Calineczka, chce przezimować u mnie Hm, hm...śliczna dziewuszka.(zwraca się do Calineczki)Zaśpiewaj mi coś.(Calineczka śpiewa)Calineczka - Pójdę poszukać dobrych ziarenek na Tak, Chciałbym mieć taką Ależ to ogromny zaszczyt. Zaraz porozmawiam z nią. Co za radość!. Jutro zamówię wyprawkę Niech od dziś tkają. Do widzenia.(wychodzi)Calineczka:- Wybrałam najpiękniejsze Dobrze Calineczko, jesteś dobrą gospodynią. A teraz winszuję ci, moja droga, mój sąsiad chce pojąć cię za żonę. Przed chwilą poprosił mnie o twoją rękę. Calineczka:- Za żonę? Ale ja go nie chcę, on taki stary. Boję się zostać pod ziemią na Głupstwa mówisz, ciszej , bo jeszcze usłyszy. Właśnie idzie. Słyszał to ktoś ,coś podobnego, takie grymasy. Kret to bogacz, uczony. To wielkie szczęście dla ciebie, takiej ubogiej Przeliczyłem już swój skarb. Muszę jeszcze naprawić korytarze i komnaty, by godnie przyjąć żonę. - Czy ona wróciła, zgadza się?Mysz:- Tak, oczywiście, że się Ale ja nie chcę zostać pod ziemią, ja kocham słońce, kwiaty!Kret:- Co tam kwiaty, słońce. Najpiękniejsze są ciemności. Nie lubię słońca, ono tak strasznie Nie martw się , sąsiedzie. Do końca zimy wyprawka będzie gotowa.(Kret odchodzi)Mysz:- Tylko bez humorów, moja miła, tak będzie, jak postanowiłam. A teraz chodźmy do wyjścia norki, bo tam leży jakiś ptak. Trzeba go odsunąć, bo To jaskółka. Zmarzło biedactwo. Takie zimno wokół. Ogrzeję ją własnym Rób, co chcesz. Ja wychodzę. Akt VCalineczka:- Obudź się ptaszku. - O, zaczyna jej bić serduszko, odżywa Gdzie ja jestem?Calineczka:- W norce Myszy. Ogrzałam cię oddechem, bo byłaś Uratowałaś mi życie. Dziękuję ci. Może kiedyś będę mogła ci się cała zimę Calineczka opiekowała się jaskółką. Ani mysz, ani kret nie wiedzieli o tym. Nadeszła wiosna i słońce ogrzało ziemię. Jaskółeczka:- Wracam na ziemię. Leć ze mną Calineczko. Calineczka:- Nie mogę tak po prostu porzucić starej myszy. Przecież to ona dała mi schronienie. Jaskółeczka: - Do widzenia!Calineczka:- Żegnaj jaskółeczko!Narrator:Od tej pory Calineczka była bardzo smutna. Nie mogła zobaczyć nawet drzew, bo zboże posiane koło domu myszy stało się tak wielkie, niczym Latem musisz sobie uszyć musiała więc kręcić co dzień wrzeciono. Jesienią wyprawka była już gotowa i miało odbyć się wesele. Przyszedł Kret po dziewczynkę, która miała zamieszkać głęboko pod ziemią i już nigdy nie oglądać słońca. Wyszła więc z mieszkania myszy, by pożegnać się z Żegnaj, jasne słońce!Jaskółeczka:- Kwiwit! Kwiwit!Calineczka:- Jaskółko, moja kochana! Dokąd lecisz?Jaskółeczka:- Lecę do ciepłych krajów. Chcesz polecieć ze mną?Calineczka:- Ależ tak, zabierz mnie, bo nie chcę być żoną Kreta. To straszne, uciekajmy więc. Zaniosę cię tam, gdzie jest dużo kwiatów, gdzie jest dużo z dziewczynką dotarły na miejsce. Jaskółeczka:- Znajdź sobie mieszkanie w dowolnym O, zamieszkam w tym kwiecie. (wskazuje kwiat) Jest taki śliczny.(kwiat się otwiera)Elf:- Pozdrawiam cię śliczna dziewczynko. Słyszałem o tobie i długo czekałem na ciebie. Calineczka:- Kim ty jesteś?Elf:- Jestem duszkiem tego kwiatu i królem ogrodu. Czy zostaniesz moja żoną?Calineczka:- Tak, pierwszy raz od dawna moje serce raduje Od tej pory będziesz królową kwiatów i wszyscy będą nazywać cię Mają. (zaśpiewanie piosenki pt. ,,Pszczółka Maja’’) Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka"). „Prawdziwy człowiek nie jest skupiony tylko na sobie” – szkoła ks. Jana Reca w Siedliskach realizuje jego duchowy testament. W kościele parafialnym w Siedliskach w kaplicy Miłosierdzia Bożego zabrzmiały dziś słowa św. Brata Alberta – „Ten jest dobry, kto chce być dobry. Nikt nie idzie do nieba sam”. Na scenie wystąpili uczniowie, absolwenci i nauczyciele Zespołu Szkół im. ks. Jana Reca w Siedliskach. Przez przeszło dwa miesiące przygotowywali sztukę o św. Bracie Albercie, aby biorąc udział w konkursie „Mój szkolny kolega z misji” zebrać pieniądze na fundusz misyjny Ad Gentes. Jak powiedział przed przedstawieniem dyrektor szkoły Wiesław Job „w powstanie tego spektaklu zaangażowali się nie tylko nauczyciele, uczniowie i absolwenci naszej szkoły, ale także parafialna Grupa Apostolska. Dzięki życzliwości proboszcza parafii ks. Władysława Skoczenia mogliśmy wystawić to tu, w kaplicy. Sceny użyczyło Sołectwo Sędziszowa, nagłośnienia Orkiestra Dęta przy OSP w Siedliskach, mikrofonów i strojów ludowych – Gminne Centrum Kultury w Bobowej. Nad przygotowaniem przedstawienia czuwały opiekunki Szkolnego Koła Wolontariatu panie: Barbara Sowa i Elżbieta Ligęza„. Ks. Paweł Zawiślan przypomniał widzom czym jest fundusz Ad Gentes. Powiedział również kilka słów o pracy misjonarzy i o sylwetce św. Brata Alberta. Teatr nazwał się Amatorskim, jednak w niecałą godzinę w profesjonalny i bardzo wzruszający sposób przedstawił, na czym polega sens niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. „Trzeba być dobrym, dobrym jak chleb…” – śpiewał zespół młodzieżowy, który prostymi i pięknymi piosenkami oazowymi wprowadzał w nastrój kolejnych scen. Razem ze zgromadzoną licznie publicznością mogliśmy obserwować spotkanie malarza Adama Chmielowskiego z bezdomnymi w krakowskiej ogrzewalni, oglądać jego przemianę i dojrzewanie do zakonnego życia, podsłuchiwać rozmów krakowskich przekupek o jego bezinteresownej pomocy nędzarzom. Poniżej relacja fotograficzna z tego wydarzenia. Obsada: AKTOR1 – Paweł Szura, AKTOR2 przyjaciel Chmielowskiego – Paweł Marszał, AKTOR3 – Radek Zieliński, AKTORKA1 – Renata Rzepka, AKTORKA2 – Anna Motyka, AKTORKA3 – Karolina Fryczek, ADAM Chmielowski – Michał Chronowski, GŁOS – ks. Paweł Zawiślan, PRZEKUPKA Sójkowa – Bożena Tarsa, PRZEKUPKA Martowa- Magdalena Przetacznik, PRZEKUPKA Ostapowa- Elżbieta Ligęza, MŁODY CZŁOWIEK Lewicki – Kacper Pruś, BEZDOMNY Izydor – Michał Kmak, BEZDOMNY Antoni – Kacper Semla, BEZDOMNY Błażej – Jakub Mucha, BEZDOMNY Teodor – Patryk Żaba, BEZDOMNA Stefania – Jolanta Ziomek, BEZDOMNA Zofia – Sabina Martuś, BEZDOMNA Wanda – Celina Cisoń, BEZDOMNA Tekla – Anna Sarkowicz. ZESPÓŁ wokalno-muzyczny w składzie: Michalina Truchan, Joanna Szczerba, Aleksandra Gryzło i Franek Gromniak. Scenariusz i reżyseria: Barbara Sowa, Scenografia, rekwizyty, kostiumy: Elżbieta Ligęza, Jan Tarsa, Kamil Motyka Muzyka, Dźwięk, Światło: Mikołaj Sowa, Adrian Zieliński, Grzegorz Wiejaczka Reklama: Dawid Kogut Fot. Paweł Szymanek [pe2-gallery album=” ] Fotgaleria z próby: [pe2-gallery album=” ]

scenariusz przedstawienia o bracie albercie